Ferrari, diamenty i autograf Beatlesów

Zabytkowe auta, rzadkie trunki, numizmaty, pamiątki, diamenty – do kolekcji i jako forma lokaty.

Publikacja: 07.01.2017 15:11

Ferrari F430 spider to jedno z aut chętnie kupowanych przez pasjonatów motoryzacji.

Ferrari F430 spider to jedno z aut chętnie kupowanych przez pasjonatów motoryzacji.

Foto: 123RF

W ubiegłym roku dotychczasowy lider inwestycji alternatywnych – czyli klasyczne auta – został zdetronizowany przez whisky. Był to również pomyślny rok dla znaczków, monet oraz wina, które po kilku latach spadków zaczęło odrabiać straty. Tendencja ta może być kontynuowana w tym roku.

Auta bez napędu

Spowolnienie na rynku aut było dla wielu kolekcjonerów zaskoczeniem. Wszystkie indeksy HAGI, utworzone przez Historic Automobile Group International, wprawdzie nadal zyskiwały na wartości, ale wolniej niż w poprzednich latach. Najniższy wzrost – 3,3 proc. – zanotował wskaźnik Ferrari. To najmniej od siedmiu lat i niemal trzy razy mniej od indeksu Porsche – marki, której dobra passa wciąż trwa. Model Porsche 335 Sport był najdrożej sprzedanym samochodem w 2016 r. Na aukcji w Paryżu zapłacono za niego ponad 35,7 mln dolarów.

Spowolnienie na rynku aut klasycznych nie wpłynęło jednak na zmianę prognoz. Dietrich Hatlapa, założyciel HAGI, uważa, że przyczyną wyhamowania nie jest spadek popytu tylko wzrost podaży. Jest też pewien, że wyścigowe Ferrari osiągną najwyższy wzrost cen.

Inwestorzy będą jednak w coraz większym stopniu stawiali na auta w idealnym stanie, o niskim przebiegu, z pełną, udokumentowaną historią. Najlepszą inwestycją są więc samochody produkowane w limitowanych seriach do tysiąca sztuk (są i takie, których było nie więcej niż 500). Doceniana jest również produkcja. Wiele elementów wykonywano kiedyś ręcznie z niedostępnych już dzisiaj materiałów. Najcenniejsze są więc te auta, które mają oryginalne części; a jest ich coraz mniej.

Polski rynek jest bardzo niszowy, ale zainteresowanie zabytkowymi samochodami rośnie, podobnie jak ceny. Dwa lata temu Mercedesa SL z lat 80. można było kupić za 40 – 50 tys. zł, teraz potrzebne jest 100 tys. zł. Inne marki również nie tanieją, niektóre zdrożały dwukrotnie.

Największym powodzeniem cieszą się youngtimery, czyli samochody z lat 70. i 80., którymi można jeździć na co dzień. Na zachodzie kolekcjonerzy wolą oldtimery, a więc trochę starsze. Różnica między upodobaniami Polaków a cudzoziemców jest wynikiem nie tylko naszych możliwości finansowych, lecz również dostępu do atrakcyjnych modeli sprowadzanych z zachodu.

Alkohole na dopingu

Bardzo dobre rezultaty przynosi inwestycja w whisky, choć do sierpnia ubiegłego roku była uznawana za mniej atrakcyjną od aut klasycznych – tak wynika z badań przeprowadzonych przez Lloyds Private Banking. Sytuacja zmieniła się pod koniec roku, kiedy klienci brytyjskiego banku inwestujący w aktywa alternatywne uznali, że whisky pozwala najlepiej zarobić. Od 2008 r. wskaźnik Rare Whisky 101 Apex 1000, odzwierciedlający wzrost cen whisky, zwiększył się prawie o 350 proc. Według prognoz w ciągu najbliższej dekady zyska jeszcze 41 proc.

Andy Simpson, współzałożyciel Rare Whisky 101, nie ukrywa, że wzrost rynku wtórnego rzadkich single malt, zarówno pod względem wielkości, jak i wartości, przekroczył wszelkie jego oczekiwania. Wprawdzie trwałość wzrostu może być zachwiana, ale prawdziwe rarytasy będą tylko rzadsze.

Z raportu Lloyds Private Banking wynika, że 13 proc. inwestorów decyduje się na inwestycje alternatywne ze względów kolekcjonerskich, a 19 proc. z powodów finansowych; inwestycje te są odporne na inflację, w dłuższym terminie nie są skorelowane z rynkiem akcji i obligacji.

Duże nadzieje budzi też wino. Liv-ex Fine Wine 50 Index, wskaźnik win Bordeaux First Growth, czyli z pięciu najlepszych winnic, zyskał w ubiegłym roku ponad 27 proc., a Liv-ex 100, indeks odzwierciedlający notowania stu najczęściej kupowanych win w celach inwestycyjnych – 25 proc. Rosły również wskaźniki regionalne. Liv-ex 1000, wskaźnik śledzący zmiany cen win z różnych regionów, powiększył się o ponad 21 proc. Na takie odbicie rynek czekał kilka lat.

Clinton bije Trumpa

Przełom nastąpił też na rynku monet. Najdrożej została sprzedana 10-centówka (tzw. Barber dime) z 1894 r. – za prawie 2 mln dolarów. Jest to jedna z najrzadszych monet amerykańskich. Wybito zaledwie 24 krążki. Przypuszcza się, że do dzisiaj przetrwało dziewięć, ale tylko siedem jest w stanie uncirculated, czyli bez widocznych śladów używania.

Jedną z największych monet angielskich, wybitą w 1642 r., z podobizną Karola I, sprzedano za prawie 149 tys. dolarów. Na rynek trafiła też słynna pięciocentówka z 1792 r., wybita na zlecenie George’a Washingtona, który – jak się mówi – przeznaczył na nią swoją srebrną zastawę.

Specjaliści sądzą, że może to być początek odrodzenia mody na numizmaty. W Polsce też jest coraz drożej. Najcenniejsze egzemplarze są sprzedawane w cenach dobrych samochodów.

Szybko rozwija się rynek pamiątek muzycznych. Wprawdzie królują na nim w dalszym ciągu Beatlesi, Jimi Hendrix i Elvis Presley, ale budzi się zainteresowanie klasyką. W ubiegłym roku II Symfonię Gustava Mahlera z wykonania w 1895 r. sprzedano za 4,5 mln dolarów. Oczywiście tworzenie kolekcji można rozpocząć od tańszych egzemplarzy.

Dotyczy to również autografów. Najdroższe są zdjęcia podpisane przez Beatlesów (kosztują nawet 28 tys. funtów brytyjskich), ale pół roku temu fotografie z autografami Hillary Clinton i Donalda Trumpa sprzedawano po 200 funtów; dzisiaj Clinton kosztuje już 700 funtów, a Trump – 450 funtów.

Kłopot z surowcami

Sytuacja na rynku metali najbardziej zależy od tego, co się będzie działo za oceanem. W grudniu po optymistycznych wypowiedziach przedstawicieli Fed dolar błyskawicznie podrożał, a złoto staniało.

Na kurs dolara reagują wszystkie surowce. Ceny metali przemysłowych dodatkowo są wrażliwe na dane napływające z gospodarki. A że niespodzianek nie brakuje, analitycy w swoich prognozach są podzieleni. Jedni widzą dobre perspektywy dla złota, inni przewidują spadek cen nawet poniżej 1 tys. dolarów. Metalowi szkodzić może nie tylko kurs waluty amerykańskiej, ale i wzrost rentowności obligacji skarbowych USA. Wniosek jest taki, że przy ewentualnej inwestycji należy zachować czujność.

Warto śledzić notowania cen srebra, które zdaniem ekspertów ma bardzo duży potencjał. Popyt, podobnie jak w przypadku innych metali przemysłowych, powinien pójść w górę wraz ze wzrostem gospodarczym i rosnącymi potrzebami przemysłu. CPM Group zwraca też uwagę na rosnący popyt inwestycyjny, a GFMS Thomson Reuters na wciąż utrzymujący się deficyt na rynku. Jeśli więc nie wydarzy się nic nieprzewidzianego, a Amerykanie nie rozczarują się polityką Trumpa, ceny srebra powinny nadal wzrastać.

Odzyskany blask diamentów

Specjaliści liczą na poprawę na rynku diamentów; 2016 r. nie był udany m.in. z powodu spadających kosztów wydobycia (tania ropa), co miało wpływ na wysokość cen. Tylko najmniejsze kamienie (0,3 karata) były na 0,5-proc. plusie; im większe, tym notowania były gorsze. Indeks kamieni półkaratowych spadł o 1,44 proc., karatowych – o 4,5 proc. a trzykaratowych – prawie o 8,3 proc.

Rapaport, który jest podstawowym źródłem informacji o cenach diamentów i brylantów, zapytał kilku specjalistów o prognozy na 2017 r. Wszyscy są nastawieni optymistycznie. Sabyasachi Ray, dyrektor Gem&Jewellery Export Promotion Council w Bombaju zwraca uwagę, że sprzedaż detaliczna w Stanach Zjednoczonych rośnie i trend ten jest bardzo silny. Leibish Polnauer, prezes Leibish Ramat Gan&Co, dostawca fantazyjnych diamentów kolorowych, spodziewa się zarówno znacznego wzrostu cen brylantów, jak i sprzedaży. Stéphane Fischler z Fischler Diamonds w Antwerpi stawia natomiast na kamienie nieoszlifowane.

Wszyscy przyznają, że wiele zależy od stopnia finansowania wydobycia kamieni przez banki, które w ostatnich latach nie wspierały dostatecznie tego przemysłu.

W ubiegłym roku dotychczasowy lider inwestycji alternatywnych – czyli klasyczne auta – został zdetronizowany przez whisky. Był to również pomyślny rok dla znaczków, monet oraz wina, które po kilku latach spadków zaczęło odrabiać straty. Tendencja ta może być kontynuowana w tym roku.

Auta bez napędu

Pozostało 96% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Portfel inwestycyjny
Inflacja uderzyła w oprocentowanie obligacji skarbowych. Jak nie stracić?
Rynki finansowe
Jak Chiny zarzynają kurę znoszącą złote jaja
Portfel inwestycyjny
Centra usług: szlifujący się diament
Portfel inwestycyjny
Inwestorzy w oczekiwaniu na obniżki stóp procentowych
Materiał Promocyjny
Jak kupić oszczędnościowe obligacje skarbowe? Sposobów jest kilka
Portfel inwestycyjny
Przy wysokim wzroście płac w 2024 r. oszczędności Polaków mogą dalej rosnąć