Napięta sytuacja na granicy ukraińsko-rosyjskiej powoduje, że wiele aktywów jest pod presją. Inwestorzy zastanawiają się więc gdzie kierować kapitał. Na rynku akcji może dochodzić do turbulencji, ale zdaniem analityków złoto czy ropa mogą w obecnej sytuacji zyskiwać. Gdzie eksperci widzą jeszcze okazję?

Czytaj więcej

Monety lepszą inwestycją niż obrazy. Łatwiej się z nimi ewakuować i sprzedać

Wahania na giełdach

Ostatnie tygodnie na rynku akcji są niespokojne. Globalne indeksy traciły na fali informacji ze Wschodu. Część analityków nie liczy na regularną wojnę, ale przyznaje, że napięcia będą trwać.

– Przemawia do mnie zdanie dużej grupy ekspertów, że otwartej agresji Rosji na Ukrainę i zajęcia znacznej części jej terytorium nie będzie. Bilans ryzyk jest bowiem niekorzystny dla Moskwy, a potencjalne sankcje mogłyby znacząco zaszkodzić rosyjskiej gospodarce. Posiłkując się tą samą wiedzą ekspertów, zakładam natomiast, że napięta sytuacja na granicy ukraińsko-rosyjskiej, a tym samym relacje Rosji z Zachodem, będą utrzymywać się przez długie miesiące – tłumaczy Marcin Kiepas, analityk Tickmill. Dodaje, że powyższe założenie powoduje, że nie oczekuje on bardzo gwałtownych spadków na europejskich giełdach, jakie miałyby miejsce w przypadku otwartej agresji. Ale utrzymujące się ryzyko geopolityczne powinno jeszcze przez kilka tygodni mieć negatywny wpływ na akcje.

Czytaj więcej

Wypłata większej gotówki w banku. Czasem trzeba czekać

Analitycy DI Xelion w raporcie dotyczącym potencjalnego wpływu konfliktu na Ukrainie na rynki wskazali, że inwestorzy, którzy zakładają rozpoczęcie wojny, mogą rozważyć znaczącą lub całkowitą redukcję zaangażowania w akcje rosyjskie oraz polskie.

Surowce pod lupą

Jak stwierdzili niedawno analitycy banku Goldman Sachs, ropa i złoto są najlepszą dywersyfikacją przed zawirowaniami geopolitycznymi.

– Chociaż wiele towarów jest zasadniczo narażonych na wydarzenia na Ukrainie, uważamy, że ropa i złoto stanowią najczystsze zabezpieczenie przed tym geopolitycznym ryzykiem – dodali.

Autopromocja
Wyjątkowa okazja

Roczny dostęp do treści rp.pl za pół ceny

KUP TERAZ

Oba te surowce są w ostatnim czasie na celowniku kupujących. Większość aktywów na rynkach finansowych, licząc od początku roku, wypracowała ujemne stopy zwrotu, ale nie złoto i ropa. Królewski metal zdrożał w tym roku o blisko 4 proc., a jego cena przekroczyła w tym tygodniu 1900 dol. za uncję, po raz pierwszy od czerwca 2021 r. Z kolei notowania ropy Brent wzrosły w tym tygodniu do ponad 99 dol. za baryłkę.

Czytaj więcej

Limit wypłaty z bankomatu w popularnych bankach

Sytuacja może się także odbić na surowcach rolnych. Jak przyznaje Alan Holland, założyciel firmy Keelvar zajmującej się dystrybucją żywności, Ukraina jest uważana za „spichlerz Europy", a inwazja doprowadziłaby do mocnego uderzenia w łańcuchy dostaw żywności, co wywindowałoby ceny. Notowania pszenicy i kukurydzy już rosną. Od początku tego roku kontrakty terminowe na pszenicę wzrosły o ok. 10 proc., a na kukurydzę – o 13 proc.

Analitycy przyznają również, że Rosja i Ukraina są dużymi dostawcami metali i innych surowców.

Według Pera Honga, starszego partnera w firmie konsultingowej Kearney, Rosja kontroluje około 10 proc. światowych rezerw miedzi i jest głównym producentem niklu i platyny. Nikiel jest kluczowym surowcem wykorzystywanym w akumulatorach pojazdów elektrycznych, a miedź jest szeroko stosowana w produkcji elektroniki i w sektorze budowlanym.

Konflikt nie pozostaje też bez wpływu na waluty. – Na rynkach walut mocno wyróżniać się może frank, co pośrednio może mieć też związek z trudnymi perspektywami dla SNB. Silny powinien być też jen. Co do walut naszego regionu, to dojdzie do podcięcia pozytywnych trendów obserwowanych od początku roku – możemy być świadkami niemałego zaskoczenia – mówi Marek Rogalski, analityk DM BOŚ.