Prowizja ważniejsza niż oprocentowanie

Fotorzepa, krzysztof mystkowski krz krzysztof mystkowski

Średnia prowizja przekroczyła już 10 proc. To więcej niż wynoszą maksymalne odsetki.

W coraz większym stopniu o głównym koszcie kredytu gotówkowego decyduje prowizja, a nie oprocentowanie. Tendencja ta jest widoczna od miesięcy, ale ostatnio po raz pierwszy średnia prowizja dla kredytu dwuletniego w wysokości 10 tys. zł przekroczyła 10 proc. – wynika z danych porównywarki finansowej Comperia.pl. Pod koniec ubiegłego roku było to 8,7 proc.

Bywa, że prowizja pobierana przy konkretnej pożyczce jest dwukrotnie wyższa od przeciętnej. Klient zaciągający kredyt gotówkowy w Plus Banku musi się liczyć ze stawką nawet 25 proc., a w Banku BPH – 24,4 proc.

Odsetki są limitowane

– Wysoki poziom prowizji stosowanej w kredytach gotówkowych to sposób banków na ominięcie ograniczenia dotyczącego maksymalnego oprocentowania nominalnego, które jest uzależnione od stóp NBP. Dziś oprocentowanie nominalne nie może być wyższe niż 10 proc. w skali roku – mówi Jacek Kasperczyk, główny analityk porównywarki finansowej Comperia.pl. – Banki stosując wyższe prowizje są w stanie osiągać dodatkowe przychody przy zachowaniu obostrzenia dotyczącego oprocentowania nominalnego kredytów.

Dlatego oferty są tak konstruowane, że prowizja staje się głównym kosztem kredytu gotówkowego. W 13 bankach jej maksymalna wysokość jest dwucyfrowa (pożyczka w wysokości 10 tys. zł z 24-miesięcznym okresem spłaty). Konkretne warunki zależą m.in. od oceny zdolności kredytowej klienta, wielkości pożyczanej kwoty, okresu spłaty, od tego, czy klient korzysta z innych usług danego banku.

Rzeczywista stopa oprocentowania

Banki promując swoje kredyty gotówkowe często podkreślają ich niskie oprocentowanie. Faktycznie odsetki w wielu bankach są niewysokie, a zdarzają się nawet oferty promocyjne z zerowymi stawkami. Średnie oprocentowanie nominalne pożyczek spadło od początku roku z 8,4 do 7,9 proc. Ale nie jest to przecież jedyny koszt ponoszony przez klienta.

Faktyczną cenę kredytu gotówkowego nieźle oddaje rzeczywista roczna stopa oprocentowania (RRSO), uwzględniająca także koszty pozaodsetkowe. Pozwala ona lepiej porównać różne oferty. Jest wyliczana dla konkretnej pożyczki i zależy od jej parametrów.

Przy wyższej kwocie i dłuższym okresie spłaty RRSO jest niższe niż w przypadku np. niewielkiego kredytu udzielonego na kilka miesięcy.

Ustawowe ograniczenia

Do marca tego roku przepisy limitowały jedynie odsetki od kredytów i pożyczek. Po nowelizacji tzw. ustawy antylichwiarskiej (obejmującej również firmy pożyczkowe) wysokość pozaodsetkowych kosztów nie może być wyższa niż 25 proc. całkowitej kwoty kredytu i 30 proc. liczone w stosunku rocznym. Jednocześnie wszystkie opłaty pobierane od kredytobiorcy nie mogą przekroczyć 100 proc. całkowitej kwoty kredytu. W praktyce banki nie przekraczały takich limitów przed nowelizacją ustawy, więc nowe regulacje dotknęły głównie firmy pożyczkowe.

Do ubiegłego roku maksymalne oprocentowanie kredytów gotówkowych odpowiadało czterokrotności stopy lombardowej NBP. W tym roku limit wciąż wynosi 10 proc., choć mechanizm jego wyliczania jest bardziej skomplikowany (odsetki maksymalne równają się: 200 proc. pomnożone przez stopę referencyjną NBP plus 3,5 pkt proc.).

Gdy wcześniej spłacimy kredyt

Ponieważ prowizja stanowi coraz większą część kosztów kredytu, zasadne staje się pytanie, co będzie, jeśli kredyt zostanie spłacony wcześniej. Ważne i korzystne dla klientów stanowisko w tej sprawie wydał w maju Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów oraz Rzecznik Finansowy.

Obie te instytucje orzekły, że w przypadku wcześniejszej spłaty kredytu konsumenckiego bank powinien obniżyć i zwrócić proporcjonalnie wszystkie koszty niezależnie od ich charakteru. Zwrot powinien dotyczyć okresu od faktycznej spłaty kredytu do terminu spłaty określonego w umowie.

Bank nie powinien uzależniać zwrotu kosztów od tego, kiedy faktycznie zostały one poniesione przez klienta. Na przykład jeśli koszty początkowe (opłaty, prowizje, koszty ubezpieczenia) związane z rocznym kredytem wyniosły 1200 zł, a został on spłacony po sześciu miesiącach, to konsument powinien otrzymać z powrotem 600 zł.

Banki protestowały przeciw takiej interpretacji przepisów. W razie sporu klienci mogą się zgłaszać po pomoc do Rzecznika Ubezpieczonych.

Mogą Ci się również spodobać

Do e-urzędu przez konto w banku

W serwisach transakcyjnych możemy złożyć wniosek o rozliczenie PIT W ubiegłym roku w bankowości ...

Warto porównać oferty

W ubiegłym roku organizacje płatnicze VISA i MasterCard zmieniły sposób przeliczania walut w zagranicznych ...

Ze skarbonką pełną monet możesz mieć problemy

Za rozmienienie banknotów i zamianę bilonu banki na ogół pobierają opłaty Klient Pekao SA ...