Uważaj. Konsultanci nie żądają dokumentów

Adobe Stock

Jeśli prywatne firmy chcą poznać nasze umowy kredytowe nie powinniśmy ich okazywać, bo może to być próba wyłudzenia danych, albo… sprzedaży polisy.

Nasza czytelniczka pani Anna kilka dni temu odebrała telefon.

– Mężczyzna, który dzwonił powiedział, że jest przedstawicielem Centrum Ochrony Ryzyka. Zapowiedział wizytę konsultanta w domu lub w pracy w celu „oceny moich umów finansowo-bankowych” – opowiada kobieta. Dodaje, że rozmówca był wyjątkowo niegrzeczny wręcz grubiański. – Odmówił mi potwierdzenia informacji, czy rozmowa jest nagrywana, a sam nie dał się zweryfikować. Odesłał mnie do strony internetowej firmy, a takiej nie mogłam nigdzie znaleźć, w żadnym rejestrze – relacjonuje pani Anna. Gdy zapytała rozmówcę skąd ma jej numer, ten nie odpowiedział. Zdenerwowana kobieta przerwała połączenie. – Ta firma próbowała się jeszcze ze mną skontaktować kilkakrotnie. Ale nie odebrałam już od niej połączenia – dodaje kobieta. I pyta: – Co to za firma, czy działa ona w imieniu banków? Dlaczego żąda danych o umowach finansowych klientów? Czy chodzi jej o wyłudzenie danych? – pyta czytelniczka.

Skontaktowaliśmy się z kilkoma bankami. Żaden nie przyznał się by wynajmował jakąś firmę do takich kontaktów z klientami. Wszystkie zapewniły nas też, że nie mają takich wydziałów w swoich strukturach.

Do klientów dzwonią tylko konsultanci banków. – Na początku każdej rozmowy się przedstawiają i informują, że są pracownikami PKO Banku Polskiego. W przypadku jakichkolwiek wątpliwości klient powinien się rozłączyć. Na naszej bezpłatnej infolinii może potwierdzić, czy kontaktował się z nim pracownik naszego Contact Center – tłumaczy Michał Tkaczuk, z biura prasowego PKO BP. Dodaje, że dane o które proszą konsultanci w rozmowach telefonicznych dotyczą jedynie weryfikacji tożsamości. – Nigdy nie prosimy o okazanie dokumentów. Dodatkowo klienci, którzy wyrazili zgodę na przedstawienie oferty mogą otrzymywać propozycje produktowe z oferty naszego banku – tłumaczy przedstawiciel PKO BP.

Także bank Millennium zapewnia, że jego pracownicy zawsze się przedstawiają i informują skąd dzwonią, a klient może zawsze na infolinii potwierdzić, czy osoba która dzwoniła jest pracownikiem Banku Millennium. – Żadne firmy zewnętrzne nie dzwonią do klientów w imieniu Banku Millennium. Jeżeli klienci nie są pewni, z kim rozmawiali, sugerujemy w takiej sytuacji, by poprosili o imię i nazwisko rozmówcy, a następnie skontaktowali się z infolinią – radzi bank.

Miłosz Gromski z ING Banku Śląskiego też zapewnia, że z klientami telefonicznie kontaktują się konsultanci. – Jeśli po rozpoznaniu potrzeb klienta doradca dojdzie do wniosku, że klient może być zainteresowany ofertą konsolidacji, może go o niej poinformować – tłumaczy Miłosz Gromski. Dodaje, że jeśli klient ma kłopoty finansowe i ma kredyt w jego banku, sam może skontaktować się z nim w celu restrukturyzacji zadłużenia. – zawsze staramy się znaleźć jakiejś wyjście z trudnej sytuacji finansowej – podkreśla Miłosz Gromski.

Próbowaliśmy w internecie znaleźć informację o Centrum Ochrony Ryzyka. Tak jak pani Anna nie znaleźliśmy żadnych informacji.

Przy okazji natrafiliśmy na publikację z początku roku na portalu innpoland.pl, w którym opisano sposób działania pracowników „Działu Kontroli Ryzyka”. Telefony łudząco przypominały ten, który opisała nam pani Anna. – Pracownicy powołują się na zmiany w prawie, które powodują, że muszą się z nami spotkać, by ustalić, czy umowy podpisane z bankami są dla nas korzystne – relacjonował innpoland.pl. Jego zdaniem takich telefonów Polacy dostają coraz więcej, a przynajmniej taki wniosek można wysnuć po przejrzeniu stron typu wyszukajnumer.pl albo nieznanynumer.pl.

Choć numery telefonów się zmieniają, motyw z mitycznym Działem Kontroli Ryzyka pozostawał stały.

– Internauci wykazują jednak dla dzwoniących natrętów niewiele zrozumienia, oceniając numery jako „niebezpieczne” lub „nękające” – zauważał portal. – To może być ta sama firma, albo zmieniła ona nazwę – uważa pani Anna W rozmowie innpoland.pl Adam Haertle, założyciel portalu zaufanatrzeciastrona.pl tłumaczył, że może takie telefony to może być próba oszustwa, której celem jest atak na rachunek bankowy, albo agresywna sprzedaży polis czy innych produktów finansowych. Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK) nie miał skarg na Centrum Ochrony Ryzyka. – Otrzymujemy skargi podejmowane w ten sam sposób w ubezpieczeniach – przyznała Agnieszka Majchrzak, z biura prasowego Urzędu. Pani Anna: – Dział Kontroli Ryzyka mógł zmienić nazwę, albo wręcz posługuje się obiema.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Rozwiązanie Revoluta wygląda interesująco i może być pierwszym krokiem wielu osób na rynku kapitałowym.

Akcje spółek z Wall Street kupisz w apce bez prowizji

Darmowy handel walorami amerykańskich firm udostępnił polskim użytkownikom fintech Revolut. Są jednak pewne ograniczenia. ...

Na lokatach tracimy pieniądze od 2015 r. Jak długo jeszcze?

Realnie, czyli po uwzględnieniu podatku i inflacji, lokaty przynoszą straty począwszy od tych zakładanych ...

Jeśli klient zamknie konto do rozliczenia depozytu pieniądze trafiają na rachunek techniczny.

Koniec lokaty, pieniądze zniknęły. Gdzie się podziały?

Czasami rozwiązanie umowy rachunku na który po zapadnięciu ma trafić lokata bankowa, może oznaczać ...