Jest czas na przygotowanie się do wydatków. W wolnej chwili warto odwiedzić krakowskie Muzeum Czapskich. Ostatnio otwarto tam wystawę medali wybitych prywatnie.

4 dukaty Zygmunta III Wazy z 1611 roku

4 dukaty Zygmunta III Wazy z 1611 roku

Antykwariat Numizmatyczny Michał Niemczyk

Unikatowe monety i banknoty

Już 14 maja odbędzie się aukcja Warszawskiego Centrum Numizmatycznego. Przygotowano 478 ostro wyselekcjonowanych obiektów. Licytowane będą np. trzy odmiany srebrnej monety „Konstytucja” z 1925 roku. Będzie klipa, czyli kwadratowa moneta z wizerunkiem Piłsudskiego wybita w 1934 roku. Te rzadkie monety to aukcyjne pewniaki, cieszą się one wielkim powodzeniem, kupowane są przez inwestorów.

Licytowane będą pierwsze polskie banknoty z czasów insurekcji kościuszkowskiej. Aukcyjna oferta prezentowana jest już na stronie antykwariatu. Sensację wzbudzają dwa banknoty o nominałach 25 i 50 zł pochodzące z legendarnej kolekcji Janusza Lucowa. Mają certyfikaty potwierdzające proweniencję. Kolekcjonerzy szacują, że banknoty osiągną cenę o ok. 50 proc. wyższą od takich samych obiektów, ale bez udokumentowanego rodowodu.

Czytaj więcej

Astronomiczne ceny designu z PRL. Niektórzy wyrzucają skarby na śmietnik

Są monety o historii nadającej się na sensacyjny film. To np. 10 groszy z 2005 roku wybite wyjątkowo w miedzi zamiast w miedzioniklu. Kiedy przed laty takie monety wyszły na rynek kolekcjonerski, doszło do słynnego wówczas procesu o fałszowanie środków płatniczych. Podejrzewano, że ktoś prywatnie wybija obiegowe monety w miedzi.

Proces dowiódł, że to w mennicy ktoś nielegalnie podłożył miedź, gdy wybijano monety. Stwierdzono, że monety wybito oryginalnymi stemplami. Zarekwirowane egzemplarze zwrócono właścicielom. Dzięki temu pojawiają się w handlu, gdzie są wielką kolekcjonerską atrakcją.

Z nowych monet będzie także 2 zł z 1998 roku z wizerunkiem Adama Mickiewicza. Monetę wybito na 200-lecie urodzin poety. Początkowo napis „200 lecie” wybijano nieprawidłowo, bez myślnika. Błędnie wybite monety nie weszły do obiegu, ale nielegalnie przedostały się na rynek kolekcjonerski. Taka moneta ma w katalogu aukcji wycenę szacunkową 5 tys. zł. Natomiast bezbłędnie wybita moneta z myślnikiem kosztuje tylko 5 zł. Warto uważnie patrzeć, jaką monetę mamy w ręku.

Szeląg z 1761 roku Augusta III Sasa ma cenę 20 tys. zł

Szeląg z 1761 roku Augusta III Sasa ma cenę 20 tys. zł

gabinet Numizmatyczny damiam marciniak

Autopromocja
Wyjątkowa okazja

Roczny dostęp do treści rp.pl za pół ceny

KUP TERAZ

gabinet Numizmatyczny damiam marciniak

Spokojny zysk

Warszawskie Centrum Numizmatyczne bezpłatnie udostępnia swoje bogato ilustrowane archiwum transakcji od 1991 roku. Odnotowano ok. 310 tys. transakcji. Opisy i fotografie pozwalają na analizę wzrostu cen takich samych lub tych samych egzemplarzy na przestrzeni lat.

Czytaj więcej

Sztuka w formie mimo wojny. Rosjanie wykluczeni z rynku

Monety mają zdecydowanie większą płynność niż obrazy. Przy zakupie monet, ich sprzedaży i transporcie łatwo zachować pełną dyskrecję. Nie trzeba wiele miejsca, żeby przechowywać monety o wartości historycznej lub czysto lokacyjnej. W razie kryzysu polityczno-ekonomicznego łatwiej ewakuować się z monetami niż z kupionym za milion obrazem Fangora.

Antykwariusze powtarzają, że nabywcy lokacyjnych monet „kupują spokój!”. Mogą być spokojni o zysk. Ważne, żeby nie kupować w przypadkowych miejscach. Natomiast sprzedający nie powinni czyścić monet, bo moneta pozbawiona patyny traci wartość handlową.

Warszawskie Centrum Numizmatyczne

Rzadki banknot wszedł do obiegu w sierpniu 1939 roku

Rzadki banknot wszedł do obiegu w sierpniu 1939 roku

Warszawskie Centrum Numizmatyczne

Świetna kondycja rynku

4 czerwca rozpocznie się tygodniowa aukcja Gabinetu Numizmatycznego Damian Marciniak. Licytowanych będzie ponad 5 tysięcy obiektów. Katalog jest w internecie. Oferta jest już zamknięta.

Co jest przebojem oferty? O tym świadczą statystyki oglądalności. Najchętniej oglądany jest szeląg z 1761 roku Augusta III Sasa. Moneta ma cenę wywoławczą 20 tys. zł. Szacuje się, że osiągnie cenę 60 tys. zł.

Na drugim miejscu jest 6 groszy z 1813 roku, wybite podczas oblężenia Zamościa. Moneta ma cenę 12 tys. zł, może osiągnąć cenę 20 tys. zł. Na trzecim miejscu oglądalności znalazł się banknot datowany w 1928 roku, który jednak nie wszedł do obiegu. Ma cenę wywoławczą 25 tys. zł. Na forach internetowych prognozują, że może osiągnąć nawet 100 tys. zł.

Oczywiście są złote królewskie monety, w tym dukat Stefana Batorego z 1586 roku. Mocnym uzupełnieniem monet i banknotów jest fachowy księgozbiór. Zawiera rzadkie książki z XIX wieku i wydane przed I wojną, w tym katalog zbiorów rodziny Czapskich.

Dobrą prognozą dla rynku są świetne wyniki niedawnej aukcji Antykwariatu Numizmatycznego Michał Niemczyk.

Aukcja trwała cztery dni, wystawiono 3150 tys. obiektów, sprzedano 99 proc. oferty. Obrót na aukcji wyniósł 5,5 mln zł. W aukcji wzięła udział rekordowa liczba licytujących, ok. 1,5 tys. osób, podczas gdy na wcześniejszych aukcjach było to około tysiąca licytujących.

Czytaj więcej

Jak kupować auto do kolekcji lub rekreacji, żeby nie wejść na pole minowe

Kolejna aukcja antykwariatu rozpocznie się 25 czerwca i potrwa cztery dni, licytowanych będzie ok. 3 tys. obiektów. Pierwotnie planowano, że aukcja będzie krótsza, ale podaż monet jest wysoka. Natomiast właściciele zabytkowych banknotów zostali zachęceni do sprzedaży akcją promocyjną. Mianowicie na tej aukcji sprzedający banknoty nie płaci prowizji, dostaje pełną kwotę przybitą młotkiem przez aukcjonera.

Atrakcją oferty jest kolekcja rzadkich dukatów polskich od czasów króla Zygmunta Starego do czasów Stanisława Augusta Poniatowskiego. Licytowane będą np. 4 dukaty Zygmunta III Wazy z 1611 roku, wybite w Krakowie. Jest to trzeci znany egzemplarz, dwa pozostałe są w muzeach Rosji i USA. Moneta wystartuje z ceną 190 tys. zł. Szacuje się, że może osiągnąć 250–300 tys. zł.

Na rynku odbywają się też stałe cotygodniowe aukcje tańszych, bardziej popularnych numizmatów. Jest sprzedaż codzienna. Antykwariusze twierdzą, że nigdy kondycja rynku nie była tak dobra jak dziś!

W krakowskim Muzeum Czapskich otwarto ostatnio wystawę „Medale prywatne w I Rzeczypospolitej (od XVI do XVIII wieku)”. Medal mógł zamówić każdy. Zamawiający uwieczniali na medalach swój wizerunek, upamiętniali medalami wydarzenia rodzinne. Na rynku medale są niedoszacowane.

W opisie wystawy czytamy, że prywatnie zamawiane medale dorównują urodą medalom wybijanym przez królów. Przy okazji w muzeum obejrzymy najwybitniejszy na świecie zbiór polskich historycznych numizmatów.